Co wieczorami robią krasnoludki? Zapylają kwiatki, żeby rankiem wszystko było gotowe 🙂 Czyli ostatnie kropki nad „i”, by ukończyć pracę…
A teraz trochę o procesie i opowieść o tym dlaczego ręcznie malowane prace (i nie tylko te malowane) mają swoją cenę.
Zanim krasnoludki dowiozą nad ranem towar do galerii 😉 , o wiele, wiele wcześniej muszą wszystko zaplanować i podzielić się między sobą pracą: wyłożyć kaskę na materiały, farby, pędzle, wszelkie przybory, itd., muszą przeprasować materiał, przygotować go, czasem wyprać, dopiero potem namalować kilka warstw, podrapać się po głowie, coś poprawić, coś dorobić, co czasem długo trwa, czasem godziny, a czasem dni. Ostatecznie zaprasować, żeby utrwalić, potem wyprać i znowu wyprasować. Na końcu (po zapyleniu kwiatków 😉 ) mają swoje małe (a jak na krasnoludki wielkie) upragnione „tadam”. A i filmik czasem trzeba nakręcić (60 sekund z tego co działo się wiele godzin, dni lub tygodni), bo inaczej praca nie ujrzy światła dziennego i nie podzielą się nią ze światem. Są więc krasnoludzcy managerowie, rachmistrzowie, handlowcy, krawcowie, pracze, prasowacze, marketingowcy… I gdzieś po drodze twórcy i malarze… 🙂 Dla tych ostatnich (z blokadami twórczymi i mitycznym piętnem „głodującego artysty”) zatrudnieni są specjalni coach-e i psychologowie (Ci to dopiero kosztują!), bo inaczej nic tylko strajk… Wyobraźcie sobie krasnoludka na kozetce u psychoterapeuty jak przepracowuje swojego krytyka wewnętrznego, podczas gdy pozostali stoją w blokach startowych i pomstują co niemiara.
A na końcu potencjalny nabywca i tak zapyta: dlaczego to tak dużo kosztuje. 😃
Nie skupiając się na emocjonalnym koszcie stresu jaki dźwiga na sobie w obecnych, kapitalistycznych czasach każdy twórca i każda artystyczna dusza, kosztuje to tyle DLATEGO, BO wiąże się to z dużym nakładem ręcznej, krasnoludzkiej pracy, uwzględniającej coś, czego bezduszna fabryka nam nie da, czyli jedynego takiego na całym świecie przedmiotu, przedmiotu z duszą, który ma w sobie energię twórcy, jego zaangażowanie i miłość, które wkłada w to, co robi. Twórca obdarza swoje dzieło jakby odrębną osobowością, pozwala mu żyć własnym życiem i w ten sposób staje się ono czymś/kimś wyjątkowym dla nowego właściciela.
I wcale nie na marginesie: jeśli kogoś w ten sposób taka krasnoludzka brygada uszczęśliwi, to wyobraźcie sobie jaką mają potem bibę. Normalnie wino, kobiety i śpiew. 😃
Pozdrawiam ciepło🌹
Joanna




